Epidemia choroby płuc związanej z wapowaniem szybko się rozwija, a dopóki urzędnicy ds. zdrowia publicznego nie zaczną traktować jej jako problemu zdrowia publicznego, a nie broni służącej do ataku na legalny przemysł wapowania, sytuacja raczej się nie poprawi.
Kiedy pierwszy raz donieśliśmy o tym problemie mniej niż trzy tygodnie temu, wybuch ograniczał się do mniej niż dwóch tuzinów przypadków w Wisconsin i Illinois. W ubiegły piątek Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) poinformowało, że bada 193 podejrzane przypadki w co najmniej 22 stanach.
Jedna osoba w Illinois zmarła.
Co wszyscy pacjenci mają wspólnego, to "wapowanie". Niestety, ten termin obejmuje tak wiele obszarów—i jest tak źle rozumiany przez lekarzy i urzędników zdrowia publicznego—że nikt nie był w stanie wyodrębnić, jaki jest rzeczywisty szkodliwy produkt wdychany. A po latach propagandy ze strony urzędników rządowych i grup antynikotynowych, wielu profesjonalistów medycznych łatwo ufa, że komercyjne produkty do wapowania nikotyny są przyczyną.
W tym momencie wydaje się mało prawdopodobne, że przypadki były głównie spowodowane syntetycznymi produktami kannabinoidowymi często nazywanymi Spice lub K2, jak sugerował nasz pierwszy artykuł. Spice może okazać się częścią problemu, ale wiele raportów oskarża czarny rynek ekstrakty konopi sprzedawane w napełnionych kartridżach, a nie syntetyczne produkty konopne.
Ale podczas gdy niektóre stanowe departamenty zdrowia odpowiadają, jak powinny—informując publiczność o prawdopodobnym źródle i opisując, czego lekarze powinni szukać—federalne agencje odpowiedzialne za zarządzanie takimi wybuchami wykorzystują sytuację do dalszego dezorientowania opinii publicznej na temat wapowania, e-liquidów i produktów konopnych. Mylne kierunki wydają się w niektórych przypadkach być celowe.
Relacje o epidemii w mainstreamowej prasie zaczynają się poprawiać, gdy dziennikarze zaczynają szukać prawdziwych odpowiedzi na własną rękę, zamiast ufać ewangelii federalnych autorytetów zdrowia publicznego. Mimo to, to prasa konopna—Merry Jane, Leafly i Marijuana Times—przeprowadziła najlepsze relacje na temat wybuchu, wraz z niektórymi kalifornijskimi gazetami i stacjami radiowymi.
Prawdziwe odpowiedzi przychodzą bardzo powoli, ale mimo niekompetencji i braku rzetelnych informacji ze strony władz federalnych, zaczyna wyłaniać się szeroki obraz tego, co prawdopodobnie się dzieje. Niestety, wiele szczególnych szczegółów wciąż brakuje.
Jaki jest stan i co go powoduje?
Pacjenci zazwyczaj przedstawiają objawy przypominające grypę lub zapalenie płuc, ale nie ma żadnej podstawowej infekcji bakteryjnej ani wirusowej. W wielu z wczesnych przypadków wysyłano ich do domu z antybiotykami lub środkami przeciwwirusowymi, ale nigdy nie poprawiali się (ponieważ nie było infekcji, którą można by było leczyć tymi lekami). Wydaje się, że to bardziej kontuzja niż choroba.
Pacjenci są różnie opisywani jako osoby z ostrym zespołem niewydolności oddechowej (ARDS) lub ciężkim ostrym zespołem niewydolności oddechowej (SARDS), ciężką ostrą chorobą płuc, postępującym osłabieniem oddechowym lub innymi wariacjami tego tematu. W jednym stanie, Nowym Meksyku, urzędnicy niestety nazywają to "chorobą płuc związaną z wapowaniem".
Wczesne objawy są podobne w większości przypadków: trudności w oddychaniu, duszność, zmęczenie, zawroty głowy, ból w klatce piersiowej i kaszel. Niektórzy mają gorączkę, a niektórzy mają problemy żołądkowo-jelitowe, w tym wymioty i biegunkę.
Choroba postępuje i niektórzy pacjenci muszą mieć wkładki w swoje tchawice, aby pomóc im oddychać. Lekarze w stanie Nowy Jork powiedzieli CBS, że "choroby przypominają uraz inhalacyjny, a ciało najwyraźniej reaguje na substancję żrącą, którą ktoś wdychał."
Przesłuchując pacjentów, lekarze odkryli wspólny czynnik: wapowanie. Ponieważ wszyscy pacjenci wapowali, zakładano, że coś, co wdychali, spowodowało reakcję w ich płucach. Ale epidemiolodzy i lekarze nie są pewni, co to jest.
W wielu przypadkach pacjenci wapowali więcej niż jedną rzecz, co skomplikowało sytuację. Epidemiolodzy powinni szukać wspólnego czynnika wśród pacjentów; starają się oddzielić sygnał od hałasu. Kiedy istnieje wiele wspólnych czynników, trudno jest skupić się na dokładnym problemie, zwłaszcza po fakcie.
"Widzimy to związane z olejem z marihuany, zdecydowanie, w każdym przypadku," powiedziała pulmonolog Dixie Harris Salt Lake Tribune. "Wielu pacjentów używa także e-papierosów." Dr Harris była w stanie oddzielić prawdopodobną przyczynę od rozproszenia, ale wielu nie potrafi. Część problemu może polegać na tym, że niektórzy pacjenci są niechętni do przyznawania się do używania nielegalnych produktów—szczególnie nieletni i dorośli, którzy żyją z rodzicami.
"Jeden osiemnastoletni chłopak, który prawie zmarł, miał guzki (małe masy) na całych płucach," powiedziała Dr. Melodi Pirzada, pulmonolog w New York University Langone Hospital, powiedziała Marijuana Times. "Zrobiliśmy milionowy test i nie mogliśmy ustalić, co to spowodowało. Zaprzeczył, że wapował, dopóki rodzina nie znalazła kartridża w jego sypialni. Miał w nim olej konopny. Dowiedzieliśmy się potem, że jego objawy zaczęły się około czasu, gdy zaczął go używać."
Inny problem wywołujący zamieszanie: wielu urzędników ds. zdrowia publicznego jest zbyt szybko skłonnych uwierzyć w najgorsze o (nikotynowym) wapowaniu i może nie rozumieć, że wapowanie to nie jest jedna rzecz. Osoby wapujące i użytkownicy konopi wiedzą, że komercyjne produkty do e-papierosów nie są tym samym, co kartridże z olejem THC z czarnego rynku, ale wiele osób—w tym urzędnicy ds. zdrowia publicznego—nie ma pojęcia.
"Gorąco zalecamy ludziom unikanie produktów do wapowania i e-papierosów," powiedział sekretarz Departamentu Zdrowia Publicznego Wisconsin, Andrea Palm, w informacjach prasowych z 2 sierpnia. Ostrzeżenie to nie zawierało nic o wapach na bazie oleju konopnego. DHS Wisconsin sprowadziło problem do "e-papierosów", co w dużej mierze zdefiniowało wczesną narrację w ogólnokrajowych historiach.
Ale lekarze i dziennikarze w Kalifornii byli bardziej bystrzy. W tym stanie, którego "szmaragdowy trójkąt" północnych hrabstw był epicentrum amerykańskiego przemysłu konopnego od lat 60-tych XX wieku, jest znacznie większa świadomość potencjalnych problemów, które mogą wystąpić na nielegalnym rynku.
Ekstrakty konopne z czarnego rynku
Kiedy Kalifornia zalegalizowała rekreacyjną marihuanę w 2018 roku, legalna sprzedaż (która do tego czasu była ściśle medyczna) faktycznie spadła. To dlatego, że stan wprowadził surowe przepisy dotyczące produkcji, przetwarzania, dystrybucji i sprzedaży konopi i produktów konopnych takich jak jedzenie i ekstrakty. Wszystko musi przejść przez kosztowny reżim testowania. Stan nałożył także podatki na koszt legalnej marihuany. Co więcej, 80 procent kalifornijskich gmin postanowiło nie zezwalać na sprzedaż rekreacyjną. Efektem regulacji jest to, że większość tradycyjnych małych hodowców nawet nie próbowała uzyskać licencji od stanu.
W wyniku tych czynników, legalna Kalifornia wciąż ma ogromny nielegalny rynek kannabisu. Według New York Times, tylko 20 procent kannabisu uprawianego w Kalifornii jest sprzedawane i konsumowane legalnie. Oznacza to, że ponad 11 milionów funtów kannabisu trafia na rynek nielegalny, często w postaci tzw. oleju THC lub oleju haszyszowego (istnieje wiele pokrewnych ekstraktów, które są również nazywane koncentratami), które mogą być butelkowane na sprzedaż hurtową lub wstępnie załadowywane do wkładów do vaporizerów. W przypadku wysyłki poza stan, produkty olejowe zajmują mniej miejsca i nie mają charakterystycznego zapachu kwiatu kannabisu. A nielegalni hodowcy zazwyczaj nie testują swojego zioła.
Artykuł Marijuana Times z 6 czerwca opisał nalot policji w hrabstwie Mendocino w Kalifornii, podczas którego Departament Szeryfa Mendocino skonfiskował tysiące wkładów do vaporizerów z czarnego rynku wypełnionych olejem haszyszowym. Wkłady były napełnione przez nielegalną operację przetwarzania kannabisu i zapakowane w coś, co wyglądało na legalne opakowanie, jakie mogłoby mieć każde licencjonowane wyroby. Wkłady mogły być sprzedawane dealerom wszędzie w kraju.
„Moi ludzie przyszli do mnie i pokazali mi te elegancko wyglądające opakowania z wykazem zawartości – ile THC, CBD itd.,” powiedział szeryf hrabstwa Mendocino Thomas Allman reporterowi Fosterowi Winansowi. „Powiedzieli mi: 'Nie wierzymy w to.'”
Allman zabrał część wkładów do lokalnego laboratorium i poprosił ich, aby przeprowadzili te same testy, które byłyby wymagane dla koncentratów sprzedawanych na rynku legalnym. Wkłady zawierały różne insektycydy i fungicydy w wysokich stężeniach, w tym myklobutanil, fungicyd, który jest uważany za bezpieczny, gdy jest stosowany na jadalnych uprawach, takich jak winogrona. Ale gdy myklobutanil jest podgrzewany, uwalnia toksyny, w tym cyjanowodór.
Ten zabójca grzybów jest nielegalny do stosowania na uprawach tytoniu z tego właśnie powodu. „Cyjanowodór (AC) jest systemowym chemicznym asfikatorem,” mówi Krajowy Instytut Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy (NIOSH, agencja CDC). „Zakłóca normalne wykorzystanie tlenu przez prawie każdy organ ciała.”
Cyjanowodór „był głównym składnikiem Zyklon-B, gazu używanego w nazistowskich komorach gazowych,” pisze reporterka Inverse Emma Betuel. Laboratorium testujące kannabis w Kalifornii powiedziało Betuel, że myklobutanil to „definitywnie jeden, który często widzimy na rynku podziemnym.”
Olej w skonfiskowanych wkładach miał ponad 7000 razy więcej myklobutanilu, niż zezwala stan. Na szczęście te wkłady zostały złapane. Ale ile innych zostało wysłanych po kraju? I ilu innych nielegalnych przetwórców napełnia wkłady zanieczyszczonym olejem haszyszowym? Odpowiedź wydaje się być: wiele.
Prawie cokolwiek może znajdować się w nieuregulowanych wkładach kannabisowych. Według reportera Leafly Davida Downsa, kalifornijscy urzędnicy ds. zdrowia publicznego „zgłosili wiele przypadków zatruć spowodowanych zanieczyszczonymi wkładami CBD i olejami CBD kupionymi online lub na stacjach benzynowych. Laboratoria znalazły syrop na kaszel i niebezpieczne syntetyczne kannabinoidy w nieuregulowanych mieszankach.”
„Kannabis z czarnego rynku był stosunkowo bezpiecznym produktem przez tak długi czas,” powiedział Josh Wurzer, założyciel licencjonowanego laboratorium kannabisowego w Kalifornii, dla Leafly, „ponieważ—poza nielegalnym użyciem pestycydów—trudno lub niepraktyczne jest zanieczyszczanie go do tego stopnia, że będzie prowadziło do problemów zdrowia publicznego.
„Jednak z tymi wkładami do vaporizerów, nie musi to być złośliwe, może to być po prostu niekompetencja,” dodał. „Musisz być bardzo ostrożny co do czystości kannabinoidów, terpenów i wszelkich dodatków, które używasz, ale musisz monitorować jakość materiałów używanych do produkcji samych wkładów.”
Istnieją różne sposoby produkcji oleju haszyszowego, który jest gęstą wersją ekstraktów kannabisowych, takich jak haszysz (hash), wosk, shatter lub budder. Otrzymuje się go poprzez usunięcie gruczołów olejowych (zwanych trychomami) z kwiatu kannabisu (pąków) i ich prasowanie lub przetwarzanie, aż osiągną różne konsystencje. Ponieważ wszystkie substancje aktywne w roślinie – jak THC, CBD i szereg mniej znanych kannabinoidów – znajdują się w trychomach, uzyskiwany ekstrakt jest znacznie silniejszy niż sama roślina.
Jeden ze sposobów oddzielania gruczołów olejowych od kwiatu polega na załadowaniu materiału roślinnego do ciśnieniowego i podgrzanego pojemnika z rozpuszczalnikiem, takim jak butan lub propan, a następnie odciągnięciu cieczy i oddzieleniu pozostałego butanu od skoncentrowanych trychomów. To nazywa się olejem haszyszowym z butanu (BHO). Istnieją pewne ryzyka związane z tą metodą. Po pierwsze, te operacje czasami powodują eksplozje, które zabijają pracowników laboratorium (lub kuchni). Ale także, nielegalni przetwórcy próbujący zaoszczędzić pieniądze mogą nie usunąć odpowiednio rozpuszczalnika z oleju. W zależności od tego, ile pozostaje, wdychanie go może stanowić zagrożenie dla zdrowia.
Czasami, gdy ten olej dociera do dealerów, którzy go sprzedają, tną go z innymi olejami, takimi jak MCT (triglicerydy o średniej długości łańcucha), lub z VG, aby pozwolić na napełnienie większej liczby wkładów (i sprzedaż). Nie wiadomo, czy olej MCT jest bezpieczny do wapingu. Istnieje możliwość, że jakikolwiek wdychany olej może zablokować drogi oddechowe płuc, powodując stan znany jako zapalenie płuc lipidowe. Oleje mogą być również mieszane z aromatycznymi terpenami jako substancją rozcieńczającą lub w celu dodania smaku, ale często są nie są rzeczywistymi terpenami kannabisowymi. Nieskromni dealerzy mogą nawet rozcieńczać produkt hurtowy na tyle, że decydują się dodać niebezpieczne syntetyczne kannabinoidy, aby uczynić go silniejszym.
Każdy z tych kroków stwarza możliwości dla niebezpiecznych zanieczyszczeń, aby dostały się do oleju, czy to celowo, czy przez przypadek. Im tańszy olej i im dalej podróżuje od rynku legalnego, tym bardziej prawdopodobne, że został przetworzony lub zapakowany niedbale. Ale nawet w legalnych stanach, takich jak Kalifornia, istnieje ogromny rynek dla nielegalnych ekstraktów, takich jak olej haszyszowy. To prosta ekonomia.
„Jak pokazuje obecny wybuch,” pisze Michelle Minton, starsza pracownica w Competitive Enterprise Institute, „gdy legalny rynek nie dostarcza ludziom produktów, których chcą w cenach, których pragną, nielegalni sprzedawcy zawsze chętnie wchodzą do akcji. Już wcześniej widzieliśmy to w przypadku alkoholu, narkotyków, a teraz z vaporowaną marihuaną.”
Podrobione opakowania i fałszywe firmy
Wózki często sprzedawane są w pudełkach, które wyglądają na legalne. Czasami są to podrobione opakowania rzeczywistych produktów legalnych, takich jak King Pen czy Brass Knuckles, które są popularne w legalnych stanach. Czasami opakowania wyświetlają „marki”, które tak naprawdę nie istnieją, jak Dank Vapes.
Podrobione opakowania są poważnym problemem dla legalnych producentów w branży wydobywczej. Legalne firmy zmuszone są podejmować kroki, takie jak używanie hologramów i numerów seryjnych, aby zapewnić klientów, że otrzymują prawdziwy produkt. Ale prawdziwe wózki są tylko sprzedawane w legalnych dispensary.
Jeden z głównych producentów z Kalifornii, King Pen, powiedział Merry Jane, że „aktualnie nie można odróżnić autentycznych i fałszywych kartridży King Pen bez testowania zawartości oleju.” Same wózki są bardzo podobne do kartridży do vapingu z nikotyną; są to szklane zbiorniki z zamkniętym atomizerem, który jest skonstruowany nieco inaczej, aby poradzić sobie z gęstym olejem. Produkowane są w Chinach, prawdopodobnie w tych samych fabrykach, które produkują produkty do vapowania e-liquid.
Jeśli kupujesz prefillowane wózki z marihuaną gdziekolwiek poza licencjonowanym dispensary, to prawie na pewno nie są one legalne—nawet w legalnych stanach. Pamiętaj, że aż dwie trzecie marihuany w Kalifornii nie pochodzi od licencjonowanych producentów lub procesorów. A dla niektórych klientów—zwłaszcza tych poniżej 21 roku życia lub kupujących bez pieniędzy na pokrycie wysokich podatków doliczonych do kosztów legalnej marihuany—kartridże z rynku czarnego mogą być świadomym, oszczędzającym wyborem.
Dla kupujących w stanach prohibicyjnych, sytuacja może być szczególnie myląca. Mogą usłyszeć, że wózki zakupiono w legalnych dispensary w legalnym stanie i przetransportowano przez kraj. Ale to uczyniłoby je niezwykle drogimi. Nikt nie sprzedaje marihuany ze stratą. W nielegalnych stanach—jak większość stanów dotkniętych obecnym wybuchem—wszystkie prefillowane wózki z olejem są fałszywe.
Łatwo jest kupić opakowania od chińskich firm, które produkują prawie identyczne kopie prawdziwych pudełek. Same wózki łatwo jest replikować, co dzieje się także z produktami zawierającymi nikotynę. Firmy zajmujące się wydobyciem, które dbają o swoich klientów, używają ceramicznych wózków, które nie mają żadnych metalowych części zanurzonych w destylacie. Ci, którzy chcą obniżyć koszty, mogą używać źle wykonanych kopii, które wypłukują ołów z połączeń lutowniczych do oleju.
„Przede wszystkim,” napisał Zach Harris z Merry Jane, „podrobione wózki sprzedawane są puste, dając dealerom rynku czarnego na całym świecie możliwość napełnienia ‘markowych’ wózków tym, co tylko mogą zdobyć, maskując potencjalnie zanieczyszczony pestycydami destylat, mocno rozcieńczone oleje, syntetyczną marihuanę lub dowolną liczbę chemicznych mikstur.”
Jeśli wózki nie trafiają do podrobionych pudełek, które naśladują wzory legalnych producentów, prawdopodobnie sprzedawane są w pudełku z fałszywą marką taką jak Dank Vapes. Wiele osób kupujących w stanach prohibicyjnych wierzy, że Dank Vapes jest rzeczywistym producentem i sprzedawcą ekstraktów. Ale Dank Vapes to nic innego jak opakowanie. Nie ma żadnego rzeczywistego producenta o tej nazwie. Możesz kupić pudełka Dank Vapes na chińskich stronach, takich jak Ali Baba, które sprzedają także wcześniej omówione fałszywe opakowania. Lub możesz je kupić na Amazonie. Gdziekolwiek je kupisz, to nie jest prawdziwa marka.
To był kartridż Dank Vapes który mężczyzna w Burlington w Wisconsin wdychał przed udaniem się do szpitala, gdzie został intubowany i wprowadzony w stan śpiączki.
„Zachowują się jak firma kanabisowa, ale tak naprawdę nie istnieją,” powiedział Mark Hoashi w Inverse. „Ludzie, którzy zajmują się branżą opakowaniową.” Hoashi prowadzi mobilną aplikację kanabisową o nazwie Doja. „To tylko ludzie napełniający kartridże jako ‘Dank Vapes.’ To nie jest pojedynczy obiekt. To tylko ludzie w swoich garażach je napełniają i sprzedają.”
Obecnie wielu z tych ludzi sprzedaje swoje podrobione wózki przez Craig's List lub reklamują się na Instagramie, Snapchacie i Twitterze. Pudełka są pokryte jaskrawymi wzorami, używając odważnych kolorów i nosząc nazwy szczepów marihuany, które są tylko dekoracją. Mało prawdopodobne, że jakikolwiek z dealerów sprzedających wózki w opakowaniach Dank Vapes sprzedaje szczepy wymienione na pudełkach, lub nawet wie, jakie szczepy sprzedają. Ale typowi klienci Dank Vapes mogą nie wiedzieć lepiej.
„Jest naprawdę popularne wśród licealistów,” powiedział Hoashi w Inverse. „To nieszczęście, ale licea są zalane nielegalnymi rzeczami. To po prostu rzeczywistość, że dzieci palą marihuanę, a te kartridże to po prostu popularny sposób na palenie marihuany w dzisiejszych czasach.”
Epidemia i reakcja
Jak dotąd, federalni urzędnicy ds. zdrowia publicznego odmówili wydania komunikatu ostrzegającego Amerykanów przed unikaniem produktów z czarnego rynku THC. Frustrująca tendencja władz—w tym FDA, a zwłaszcza CDC—do określania każdego produktu parującego jako e-papierosa oraz do określania praktyki używania go jako vaping, spowodowała masowe zamieszanie publiczne. Jak zobaczymy, to zamieszanie wydaje się być celowe ze strony niektórych federalnych urzędników.
Pierwsze publiczne przypadki miały miejsce w Wisconsin, chociaż wydaje się, że w tym samym czasie były podobne przypadki w Kalifornii. Trudno stworzyć harmonogram, ponieważ niektórzy pacjenci byli najwyraźniej chorzy długo przed tym, zanim urzędnicy zdrowia zostali powiadomieni. Środkowo-zachodni wybucha rozprzestrzeniał się z Wisconsin do pobliskich stanów, takich jak Illinois i Minnesota. Stamtąd przeskoczył po mapie. Na dzień 23 sierpnia, CDC mówi, że potwierdzone lub podejrzewane przypadki są badane w 22 stanach.
Hrabstwo Kings w Kalifornii wydało alert 12 sierpnia, opisując siedem potwierdzonych przypadków datujących się na czerwiec, zauważając, że „zgłoszona wspólna ekspozycja wśród tych pacjentów to palenie marihuany lub olejów CBD.”
Następnego dnia CBS News opublikowało artykuł opierający się na opiniach jednego rzekomego eksperta, dr Diany Zuckerman, prezydent Narodowego Centrum Badań Zdrowia. Zuckerman, której biografia mówi, że „pracowała na stanowiskach kierowniczych w licznych organizacjach non-profit”, bezpośrednio zaatakowała niewłaściwy temat.
"To szokujące," powiedziała Zuckerman w wywiadzie dla CBS. "Zdecydowana większość osób, które palą, zaczęła jako dzieci lub młodzi nastolatkowie, a mimo to nie słyszy się o przypadkach raka płuc aż do ich 40-tki, 50-tki, 60-tki. Pomyśl o tym w porównaniu do tego, co dzieje się teraz z tymi dziećmi. Nigdy nie słyszałem o palaczu, który trafiłby do szpitala w okresie nastoletnim."
Zuckerman powiązała epidemię uszkodzeń płuc z przypadkiem Chance'a Ammiraty, młodego mężczyzny z Florydy, który obwiniał swoje zapadnięte płuco o vaping JUULa. Nie ma dowodów na to, że problem Ammiraty został spowodowany przez vaping, nie mówiąc już o tym, że był częścią obecnej epidemii.
To tylko jeden z wielu przykładów ignorantów “ekspertów”, którzy wykorzystują epidemię do realizacji swojej nienawiści do vapu nikotynowego. W międzyczasie prawdziwy problem trwał. Czy świadomie, czy nie, Zuckerman i inni poświęceni „chronieniu dzieci przed vapingiem” pomogli źle ukierunkować media.
16 sierpnia Pennsylvania wydała alert, stwierdzając: „W większości przypadków pacjenci zgłaszali vaping produktów zawierających THC, chociaż pozostałe składniki chemiczne tych produktów nie zostały zidentyfikowane w większości przypadków.” Mimo informacji płynących z Kalifornii i Pensylwanii, CDC wydało publiczny alert 17 sierpnia i szokująco kontynuowało podkreślanie „e-papierosów” jako prawdopodobnego wektora epidemii:
19 sierpnia zarówno Utah, jak i Indiana wydały alerty wskazujące na czarne rynkowe produkty THC jako źródło problemów. Uszkodzenia płuc są prawdopodobnie „nie bezpośrednio powiązane z samym vapingiem w odróżnieniu od tego, co ci ludzie vape’ują,” powiedział dr Marc Estes z Indiana University Health Arnett Hospital.
21 sierpnia Nowy Meksyk wydał alert wspierający hipotezę, że produktem odpowiedzialnym były czarne rynek produkty konopne. „W świetle tej choroby, odradzamy vaping wszelkich kartridży z THC,” powiedziała Kathy Kunkel z departamentu zdrowia stanu. „Osoby, które mają problemy z oddychaniem lub odczuwają ból w klatce piersiowej po waping, w tygodniach lub miesiącach przed wystąpieniem tych objawów, powinny natychmiast zgłosić się po pomoc medyczną.”
Tego samego dnia San Francisco publiczna stacja radiowa KQED oraz San Francisco Chronicle opublikowały podobne artykuły opisujące zagrożenia zdrowotne wynikające z nielegalnego rynku konopnego w Kalifornii. KQED zacytowało oficera zdrowia publicznego hrabstwa Kings, dr Miltona Teskego, który wydał alert 12 sierpnia. "Jedynym czynnik, który łączył je wszystkie, była historia vaping THC lub CBD lub jakiejś ich kombinacji," powiedział Teske.
Mimo rosnących dowodów, CDC wydało kolejny biuletyn, również 21 sierpnia, który zbagatelizował możliwość, że olej konopny był sprawcą. „W wielu przypadkach,” powiedział agencja, „pacjenci przyznali się do ostatniego używania produktów zawierających tetrahydrokannabinol (THC), rozmawiając z personelem medycznym lub w wywiadach uzupełniających przeprowadzonych przez pracowników działu zdrowia; jednak żaden konkretny produkt nie został zidentyfikowany we wszystkich przypadkach, ani żaden produkt nie został jednoznacznie powiązany z chorobami.”
Także 21-go, New York Times opublikował artykuł cytując zastępcę dyrektora CDC Briana Kinga z Biura Zdrowia i Palenia. „E-papierosy są nadal stosunkowo nowe, a naukowcy wciąż poznają ich długoterminowe skutki zdrowotne,” powiedział King. „Niepożądane efekty oddechowe związane z używaniem e-papierosów mogą być wynikiem różnych czynników, w tym zamierzonych i niezamierzonych składników tych produktów.”
King powiedział Timesowi, że “aerozol e-papierosa” zawiera liczne składniki, które mogą zaszkodzić płucom, w tym ultradrobne cząstki, metale ciężkie, lotne związki organiczne i „substancje rakotwórcze.” Dwa dni później CDC zaktualizowało biuletyn, zwiększając liczbę potencjalnych przypadków do 193. Agencja powtórzyła słowa „e-papieros” lub „vaping” cztery razy w aktualizacji.
Wzorzec jest jasny: dziennikarze z publikacji konopnych i kalifornijskich mediów łapią temat od razu, ale dziennikarze krajowych wiadomości i urzędnicy federalni są ograniczeni przez swoje wcześniejsze wyobrażenia. A w przypadku CDC, urzędnicy tacy jak Brian King wykorzystali wybuch epidemii jako haczyk, aby powtarzać tę samą listę możliwości i przypuszczeń, której używają od prawie dekady, aby demonizować nikotynę i vaping. Wiedzą lepiej, ale i tak to robią.
I jest coraz gorzej.
23 sierpnia mieszkaniec Illinois, dorosły, zmarł z powodu obrażeń płuc — pierwsza śmierć w epidemii. Później tego dnia CDC i FDA zwołały konferencję telefoniczną dla dziennikarzy. To powinien być moment, aby być bezpośrednim i powiedzieć, w miarę możliwości, co powoduje tę epidemię, lub przynajmniej konkretnie ostrzec społeczeństwo przed produktami, o których wiedzą, że są odpowiedzialne za niektóre z przypadków.
Zamiast tego Brian King z CDC i Mitch Zeller z FDA pokazali niezwykłą arogancję i niekompetencję, przyznając, że niewiele wiedzą o tym, co spowodowało obrażenia płuc. Jednak King był zdecydowanie bardziej niż gotów spekulować, że prawdopodobnie był to vaping nikotynowy.
(Poniższe cytaty pochodzą z oficjalnego transkryptu rozmowy telefonicznej i zostały edytowane pod względem pisowni i interpunkcji na tyle, na ile to możliwe.)
„Otrzymaliśmy próbki niektórych produktów i analizujemy te próbki, aby sprawdzić, czy zawierają nikotynę, substancje takie jak THC lub inne chemikalia lub składniki,” powiedział Zeller, dyrektor Centrum Produktów Tytoniowych FDA. „Wyniki testów zostaną przekazane stanom, aby pomóc w ich trwającym śledztwie. FDA również pracuje nad zbadaniem marki i rodzaju produktów i urządzeń do waporyzacji oraz czy którekolwiek z nich są produktami, które podlegają regulacjom FDA, a także skąd zostały pozyskane.”
„Nie mamy w tej chwili żadnych informacji do podzielenia się, jednak agencja nadal będzie komunikować się z opinią publiczną w tej sprawie. Pozwólcie, że zakończę mówiąc, że podczas gdy staramy się chronić zdrowie publiczne, FDA zachęca społeczeństwo do składania jak najdokładniejszych raportów na temat dowolnych produktów tytoniowych lub e-papierosów lub problemów zdrowotnych w naszym internetowym portalu zgłaszania...”
Dziennikarz zapytał, dlaczego nastąpił nagły wzrost kontuzji płuc, skoro waporyzacja trwa od „lepszej części dekady.”
„Wiemy, że e-papierosy nie emitują nieszkodliwego aerozolu,” powiedział King, jakby czytając z ulotki CDC dla zaniepokojonych rodziców. „Mogą zawierać różnorodne potencjalnie szkodliwe składniki, w tym składniki szkodliwe w kontekście chorób płuc. To powiedziawszy, możliwe, że zgłoszone przypadki mogły występować zanim to śledztwo zostało w ogóle rozpoczęte, w wydarzeniu, którego niekoniecznie rejestrowaliśmy.”
„Ale teraz zwiększona czujność w kontekście bieżącego śledztwa pozwala nam lepiej rejestrować te przypadki,” kontynuował. „To powiedziawszy, dostępna nauka sugeruje, że składniki w aerozolu mogą być problematyczne. Wiemy, że istnieje szereg zamierzonych i niezamierzonych składników w tych produktach, więc podczas gdy kontynuujemy dochodzenie, ważne jest, aby utrzymać otwarte wszelkie opcje i zidentyfikować różne składniki. Obecnie nie wyizolowaliśmy konkretnego źródła, ale wiemy, że w aerozolu e-papierosa może być wiele składników, które mogą być problematyczne w kontekście chorób.”
Dziennikarz, najwyraźniej osłupiały, zapytał Kinga: „Jeśli dobrze cię słyszę, to co mówisz, to możliwe, że to mogło dziać się przez cały czas, ale dopiero teraz o tym słyszymy, dopiero teraz to rejestrujemy, jest możliwe, że przez dziesięć lat, odkąd waporyzacja stała się popularna, mogło to się dziać, a ty o tym nie wiedziałeś? Chciałem tylko wiedzieć, czy mógłbyś to powtórzyć, aby upewnić się, że dobrze to rozumiem.”
„Tak,” odpowiedział King. „Istnieje wiele szkodliwych składników, które zostały zidentyfikowane, w tym ultradrobne cząstki, metale ciężkie, takie jak ołów oraz chemikalia powodujące raka. I aromaty stosowane w e-papierosach, aby nadać im maślany smak, diacetyl, który jest związany z poważnymi chorobami dróg oddechowych. To powiedziawszy, nie powiązaliśmy jeszcze żadnych z tych konkretnych składników z obecnymi przypadkami, ale wiemy, że aerozol e-papierosa nie jest nieszkodliwy.”
„W niektórych przypadkach mogły one wystąpić, ale teraz monitorujemy to w taki sposób, że je wychwytujemy. Ale musimy kontynuować śledztwo, aby określić, czy są zamierzone czy niezamierzone w tych konkretnych przypadkach. Zauważamy, że różnorodne osoby korzystają z wielu substancji, w tym THC, szczególnie młodzi dorośli, więc również to badamy. Ale najważniejsze jest to, że w aerozolu e-papierosa znajduje się wiele rzeczy, które mogą mieć znaczenie dla zdrowia płuc. Ostatni przegląd zidentyfikował szereg niekorzystnych skutków zdrowotnych związanych z używaniem e-papierosów. Możliwe, że niektóre z tych przypadków występowały już wcześniej, ale nie wychwytywaliśmy ich, ale nadal to badamy.”
Inny dziennikarz zapytał, czy mówcy mogą „powiedzieć coś więcej o obawach dotyczących waporyzacji THC oraz nikotyny i czy pacjenci w Illinois robili jedno lub drugie, każde dalsze rozróżnienie z waszej strony jest pomocne.” Mitch Zeller w zasadzie przyznał, że jego agencja nie ma pojęcia i dopiero zaczyna przyglądać się przypadkom. Zapytany, czy FDA testuje pozostałości pestycydów w produktach, odpowiedział: „Na specyficzne pytanie dotyczące pestycydów będziemy musieli wrócić do ciebie. Nie wiem, czy są testowane w naszych laboratoriach czy nie.”
Po raz pierwszy dziennikarze relacjonujący wydarzenia związane z CDC i FDA wydawali się niewiarygodni, sprzeciwiając się pomysłowi, że nikt jeszcze nic nie wie, zmuszając Kinga do powtórzenia swojej nieprzemyślanej teorii, że być może to działo się przez dekadę, a oni dopiero to zauważają.
King sugeruje, że to ultradrobne cząstki lub diacetyl mogą być odpowiedzialne, ale nie ma wyjaśnienia, dlaczego choroba (która prawdopodobnie może być płucem popcornowym, na które liczył) nagle pojawiłaby się głównie u młodych ludzi, którzy waporyzowali tylko przez krótki czas, a nie u tych, którzy robili to najdłużej. Para z e-papierosów nie jest „nieszkodliwym aerozolem,” mówi King, najwyraźniej starając się uwzględnić każdy slogan, który kiedykolwiek napisał w ulotce lub komunikacie prasowym CDC.
Jeśli mandat Briana Kinga polega na ochronie zdrowia publicznego, powinien wyraźnie stracić swoją pracę. Ale nie straci, ponieważ jego pogląd niestety jest dominujący w jego agencji.
„Niestety,” napisał Dr. Michael Siegel z Boston University School of Public Health, „jest takie antywaporyzacyjne uprzedzenie—i rosnąca tendencja przeciwko używaniu e-papierosów do rzucania palenia—że wielu ma nadzieję, że uda się te przypadki przypisać tradycyjnemu waporyzacji nikotyny. Ponieważ nie było żadnego konkretnego ostrzeżenia, aby unikać olejów THC, a nie było prawdziwego wysiłku, aby odróżnić płyny e-papierosowe z nikotyną od innych chemikaliów, dzieci nie zrozumieją ogromnej różnicy w niebezpieczeństwie. To jest porażką CDC—i jedną, która naraża życie na szwank.”
Jak wygląda czarny rynek?
Aktywiści przeciwko waporyzacji wykorzystują publiczną dezorientację w sprawie źródła epidemii kontuzji płuc, aby wzmocnić swoją pozycję i wzbudzić dalszy strach i niepewność wobec produktów, które miliony dorosłych byłych palaczy używały codziennie przez ponad dekadę bez żadnych wcześniejszych masowych epidemii chorób.
Wczoraj senator Illinois Dick Durbin wysłał list do pełniącego obowiązki komisarza FDA Neda Sharplessa i dyrektora Centrum Produktów Tytoniowych Mitcha Zellera, żądając, aby FDA przedsięwzięła działania przeciwko producentom waporyzatorów. Polecił FDA odpowiedzieć na dwa pytania do 10 września:
„Jakie urządzenia e-papierosów zostały powiązane z poważnymi przypadkami chorób dróg oddechowych w całym kraju, w tym ze śmiercią w Illinois?” i...
„Czy FDA nakaże natychmiastowe usunięcie produktów e-papierosów, które zostały powiązane z chorobami dróg oddechowych i śmiercią z rynku?”
Durbin jest, oczywiście, bez pojęcia. Zauważa, że „FDA pozwoliła na proliferację e-papierosów—i towarzyszących im smaków nikotynowych przyjaznych dzieciom—na rynku całkowicie niena regulowanych. A teraz osoba w Illinois, która niedawno waporyzowała i została hospitalizowana z poważnymi chorobami dróg oddechowych, zmarła. Ta śmierć miała miejsce pod twoim nadzorem.”
Nie można przewidzieć, co się wydarzy dalej. W idealnym świecie uczciwi przedstawiciele ochrony zdrowia publicznego staraliby się bardzo dokładnie zrozumieć, co spowodowało tę epidemię, a uczciwi ustawodawcy i regulatorzy szukaliby rozwiązań problemu czarnego rynku ekstraktów konopi, które można łatwo zanieczyścić i przekształcić w niebezpieczne oleje do waporyzacji.
Ale żyjemy w świecie, który jest daleki od ideału. Czy ktokolwiek wierzy, że Brian King i jego koledzy z CDC szczerze próbują rozwiązać ten problem? Wrogowie nikotyny i e-papierosów próbują wykorzystać tę smutną sytuację, aby wywrzeć presję na FDA, by podjęli dalsze działania w celu osłabienia rynku e-papierosów. Senator Durbin nie jest sam. Ogół społeczeństwa jest w dużej mierze nieświadomy e-papierosów, a to obejmuje nikotynę i waporyzację konopi.
Jeśli federalni regulatorzy zakazy będą smaków lub ograniczą moc nikotyny w komercyjnych produktach do waporyzacji, doprowadzi to tylko do powstania czarnego rynku i innego zestawu problemów. Zakazywanie rzeczy, które ludzie chcą, nigdy nie działało. Ale ludzie, którzy wierzą w prohibicję, nigdy nie męczą się próbując.

Z powodu spadku sprzedaży papierosów, rządy stanowe w USA i krajach na całym świecie szukają produktów vapor jako nowego źródła dochodów podatkowych.
Lista zakazów smaków produktów do waporyzacji oraz zakazów sprzedaży online w Stanach Zjednoczonych, a także zakazów sprzedaży i posiadania w innych krajach.
Bliższe spojrzenie na PouchPoint, sklep internetowy z workami nikotynowymi oferujący konkurencyjne ceny, szeroki wybór i płynne doświadczenie zakupowe.
Praktyczna, oparta na danych analiza, dokąd zmierza rynek vape i jak pozycjonować swój biznes przed zmianami regulacyjnymi i kategorii.














